Poniedziaek
22.10 / 09.10.2018
photo
Nie myl nawet, aby zaniedba myli, bowiem adna z nich nie zostanie zatajona przed Bogiem.
w. Marek Asceta
IKONA WITEGO SPIRIDONA
21.12.2015 - Dziki ofiarnoci dobrych ludzi w najbliszy pitek (25.XII) przybdzie do nas ikona w. Spiridona, napisana specjalnie przez mnichów z Grecji dla naszej cerkwi. W tym dniu wypada te dzie pamici witego.

Program uroczystoci:
godz.8.50 - przywitanie ikony
godz.9.00 - wita Liturgia i molebien.
Wszystkich serdecznie zapraszamy.


yciorys witego Spiridona
wity Spirydon, biskup Tremithus, jest jednym z ulubionych w Grecji i Rosji witych. Wedug wielu wiadectw zanoszona do niego modlitwa o podstawowe yciowe sprawy – znalezienie pracy, zdanie egzaminów, rozwizanie problemów z mieszkaniem – zawsze przynosi jego cudown pomoc. Na wyspie Korfu mówi si, e kiedy zmieniane s szaty na relikwiach witego, jego buty okazuj si zdeptane – to oczywisty znak tego, e w. Spirydon take po mierci chodzi po ziemi i nam pomaga.

Spirydon urodzi si w III w. na Cyprze, by pastuchem, a po mierci ony zosta wybrany biskupem Tremithus (obecnie wioska Tremithousa). Bra udzia w I soborze powszechnym (325 r.) w Nicei, gdzie potwierdzi prawdziwo jednoci Trójcy witej. Wedug tradycji na potwierdzenie prawosawnej wiary wity wzi ceg i j cisn: w mgnieniu oka pojawi si ogie, pocieka woda, a w jego rku zostaa glina. „Oto trzy ywioy, a cega jedna – powiedzia biskup Spirydon – tak w Przenajwitszej Trójcy – Trzy Osoby, a Jedno Bóstwo”. wity odszed do Pana ok. 348 r., ale do dzisiaj nie zostawia bez wsparcia proszcych o jego pomoc.


Problemy mieszkaniowe1

Pewnego razu, archimandryta Jan (Krestiankin) dugo rozmawia z ludmi.

– Ojczulku [batiuszka – P. M.] – skary si staruszka – ju pó ycia czekamy w kolejce na mieszkanie, a do tej pory mieszkamy w siódemk w pokoiku. Jest tak ciasno, e wnuki pi na jednym óku naprzeciwko siebie i nogami podpieraj sobie podbródki.

W lad za staruszk skary si mczyzna i prawie krzyczy, opowiadajc, jak dziesi lat odpracowa w hucie ze wzgldu na obiecane mieszkanie, ale po pierestrojce fabryka przestaa istnie. I co teraz robi?

– Modlilibycie si do w. Spirydona – mówi batiuszka – i ju dawno mielibycie mieszkanie.

Na wszelki wypadek zapisuj imi witego, cho nie zamierzam si do niego modli. Nie mam problemów z mieszkaniem. Cho, mówic szczerze, mam. Jednak po tym jak nasza rodzina odczekaa w kolejce po dwupokojowe mieszkanie wiartk wieku, a w kocu uzyskalimy jednopokojowe – niczego wicej nie oczekuj od wadzy. Oczywicie, nie wypisano nas z kolejki, obiecujc da odpowiadajce nam mieszkanie, ale sdzc po terminach – chyba nastpi to pomiertnie. Nasza rodzina ma teraz inne plany – kupimy dom niedaleko monasteru w Pieczorach (ok. Pskowa). Mamy odoone na ten cel pienidze. Nie ma z tym problemu, jeli masz pienidze. Co jest jednak dziwnego – póniej, bdc praktycznie bez pienidzy, kupiam dom niedaleko pustelni optyskiej (Optinoj pustyni), a tutaj (w Pieczorach), mimo e miaam pienidze, nijak kupi si nie udawao. Co wicej, za kadym razem, jak wyruszaam, eby obejrze dom z ogoszenia, to tak zaczynay mnie bole nogi, jakby w pity wbijano igy. A jak ju dojechaam na miejsce, to okazywao si, e dom albo ju zosta sprzedany, albo waciciele rozmylili si i nie chc go sprzedawa. Przemczyam si pó roku, szukajc domu, a nastpnie spytaam archimandryty Jana:

– Ojczulku, dlaczego nie udaje mi si kupi dom w Pieczorach?

– Poniewa Twoje miejsce nie jest tutaj, ale w pustelni optyskiej.

Przebacz Boe moj ignorancj, ale w tamtym czasie o adnej pustelni optyskiej nie syszaam, a ze sów starca pojam tylko to, e chc mnie wygna z moich ulubionych Pieczor. I z t uraz przyszam do mojego duchowego ojca, archimandryty Adriana. Jednak on take pobogosawi mój wyjazd do Optiny. Pojechaam. Nie spodobao mi si. Ruiny cerkwi, a wokó stosy mieci. Monaster dopiero zaczto odbudowywa. I ta „ohyda spustoszenia” w miejscu witym na tyle mnie przerazia, e natychmiast udaam si do archimandryty Cyryla (Pawowa) ze skarg na starców, którzy chc mnie wysiedli niewiadomo dokd.

Pamitam, jak o. Cyryl umiecha si, syszc moje zawodzenia, a potem, bogosawic moj przeprowadzk, powiedzia:

– Bogosawiona Optina, wita ziemia.

O jake jestem wdziczna Bogu, który mnie osiedli na tej witej ziemi! Ale jake cika bya do niej droga!

– Dla Boga jestemy jak ciko chorzy – mówia mi póniej jedna mniszka. – Kady z nas ma swoj dum i swoj koron na gowie. A Bóg auje nas, nierozsdnych, i leczy operacyjnie.

Mówic w skrócie, przyjazd do Optiny poprzedzony by tak „operacj”, podczas której odcinano wszystko, czym si szczyciam. Oszczdnoci zjada inflacja. A to, co uprzednio wydawao si znaczce: sukces literacki, publikacje, ycie w krgu saw – wszystko stao si zbdne i niemie, gdy syn zachorowa, a mama bya umierajca. W mieszkaniu byo czu siln wo lekarstw, za oknami byo sycha ryk silników aut pdzcych po moskiewskiej autostradzie, a w szarym smogu wielkomiejskich dymów czasami nie byo nawet jak oddycha. Jake marzylimy wtedy o jakiej wioseczce i o yczku, choby yczku wieego powietrza! Dopóki jednak wydziwiaam, nie chcc przenosi si do Optiny, ceny miejscowych domów, które wczeniej kosztoway mniej, wzrosy tak, e nie byo ju mnie na nie sta.

I stao si tak, jak ostrzega o. Jan (Krestiankin): nad gow zawisy czarne chmury i ogarna mnie taka rozpaczliwa beznadziejno, e nawet nie tyle, co pomodliam si, ale wrcz zawoaam do w. Spirydona, bagajc o pomoc. Pomoc przysza natychmiast. Oczywicie wmawiaam sobie, e tak si w yciu nie dzieje. Ale tak byo. Wkrótce kupilimy dom w pobliu pustelni optyskiej. Tam zaczli wraca do ycia moi bliscy. Pamitam, jak syn, po czteromiesicznym pobycie w szpitalu, pocztkowo niepewnie poszed do ogrodu, a potem wyrwa si do kpieli w rzece. Teraz znów, jak za dawnych lat, pywam z nim na wycigi. A moja mama – dobra, stara mama. Niesie wanie z ogrodu rzodkiewki i cieszy si, e wzesza marchewka.

Coraz czciej wspominam starekiego batiuszk Jana, który upomina nas, nierozsdnych: „Opatrzno Boa rzdzi wiatem i losami kadego z nas”. Dokadnie tak. Ale zrozumiaam to dopiero tutaj.


Pomoc dzieciom2

Wydarzyo si to w ubiegym roku [2007 – P. M.]. Do tej pory mieszkali z mem i trójk dzieci w maym, dwupokojowym mieszkanku. Kiedy na wiat przyszo czwarte, jasne si stao, e w szóstk si tam si nie pomieszcz, i trzeba szuka wikszej kwatery. Sprawa bya pilna, czas pyn, a odpowiedniego mieszkania nie byo. I wtedy Olga zacza zamawia w najbliszej cerkwi molebny do w. Spirydona, pamitajc, e pomaga on wanie w problemach mieszkaniowych. Po pierwszym naboestwie – nie byo adnych rezultatów. Po drugim – tak samo. I zdarzyo si wtedy, e znajomy, bardzo dobry czowiek, ni z tego, ni z owego podarowa dla dzieci Olgi ikonk w. Spirydona: „Syszaem, e w. Spirydon pomaga dzieciom”. Tak jakby wity chcia poprzez znajomego przekaza wiadomo: nie zniechcajcie si, sprawa idzie naprzód, cho tego jeszcze nie widzicie. Wkrótce znalazo si mieszkanie – czteropokojowe, z przestronn kuchni i przedpokojem. Do tego byo tanie, bo na parterze. To te by plus, bo teraz czterech „tupaczy” mogo sobie tupa, nie przeszkadzajc ssiadom. A z okien byo wida cerkiew, w której Olga zamówia molebny w. Spirydonowi. Co jeszcze byo niesamowite – dwadziecia lat temu to mieszkanie suyo okolicznym dzieciom, które przychodziy pogra w warcaby i ping ponga. Taki to „dziecicy apartament” wypatrzy wity, który dzieciom pomaga. Przeprowadzili si przed samym Nowym Rokiem. Nie trzeba dodawa, ile byo radoci. A w. Spirydon spoglda z ikony i jakby mówi: „Nigdy nie tracie ducha, radujcie si, Bóg jest blisko!”.
ródo (yciorys): cerkiew.info
o. Walery Piotrowski





KOMENTARZE

TWOJA OPINIA
imi:


email:


komentarz:


wpisz tekst z obrazka: