Tak go zapamitalimy [21.07.2006]
W Bielsku o. Konstanty Bajko spdzi znaczn cz swego ycia, ale to w Biaowiey w 1909 roku si urodzi i z Biaowiey w daleki wiat wyruszy. Do seminarium prawosawnego, do samego Wilna. By zdolny i pracowity, znalaz wic czas, by jednoczenie na wykady z medycyny uczszcza. Tysic zotych rocznie kosztowaa Mari i Potapija nauka syna, ale cho w domu na Zastawie byo jeszcze szecioro dzieci, pienidzy nie skpili. I na Wilno, i póniej na studia w Studium Teologii Prawosawnej w Warszawie.

Konstanty mia szczcie do przyjació. W Wilnie spotka o. Sierafima eleniakowicza. - By na ostatnim roku, ja zaczynaem. Poprawia mi bdy, gdy czytaem modlitwy - wspomnia przed laty o. Sierafim. - Sowo porok przekrcaem. 

W Warszawie zaprzyjani si te ze studentem Rumunem Georgijem Chirisescu. Przy okazji nauczy si jzyka rumuskiego. Póniej, ju po wojnie, pisa listy do patriarchy rumuskiego Justyniana. 

W 1934 roku oeni si z arys Matfiejewn Fiedojew , córk dyrektora rosyjskiej szkoy w odzi, w tym samym roku na Bagowieszczenije z rk metropolity Dionizego przyj wicenia kapaskie. I wyruszy na swoj pierwsz parafi. 

W wierach, na Chemszczynie, wiernych co prawda nie brakowao, ale cerkiew, cho staa dua i harna, bya ju zamknita na gucho. Wadze nie pozwalay jej otworzy nawet na Pasch. Na próno parafianie protestowali w Ministerstwie Wyzna: 
- Ubiege wita wielkanocne odbiy si dla nas zamiast wielk radoci, wielkim smutkiem przez to, e p. Komendant posterunku policji pastwowej w wierach Lepnacki Ksawery w bardzo grubiaski sposób zabroni nam odprawi msz wit przed cerkwi, wyraajc si w taki sposób, jak gdyby mia do czynienia nie z ludmi zebranymi do modlitwy, a ze stadem byda, przy tym znieway nowo mianowanego dla obsugiwania naszych potrzeb religijnych prawosawnego ksidza Konstantego Bajko, który szed odprawiajc msz wit i niós ze sob wity Antymins z relikwiami witych, a take kielich wity i inne wite przedmioty liturgiczne przez to, e chcia go bezprawnie aresztowa wobec wszystkich zebranych na naboestwo ludzi. 

Take Trojc witowali na placu, odwitnie przybranym w brzozy. Na odwrocie pamitkowego zdjcia batiuszka po rosyjsku zanotowa: Nie baczc na to, e prawosawna cerkiew jest zamknita, ludzie nie popadaj w zniechcenie i z taka sam mioci uczestnicz w naboestwie. Te suby pod goym niebem nie uszy uwadze wadz. Oskarony o naruszenie prawa w sdzie tumaczy: - To w obliczu Boga, a nie was zasuyem na najwysz kar. Poniewa naboestwo powinienem odprawia w cerkwi, a nie na dworze. 

W 1937 roku, ju jako magister teologii, trafi do nastpnej parafii, do Klecka na Nowogródczynie. Pomaga schorowanemu proboszczowi cerkiew Woskresiesk po poarze odbudowywa. Cho mia mnóstwo pracy, cieszy si bardzo, bo blisko std mia do Rakowa, dokd przenieli si teciowie, a i zatrzymywaa si nieraz matuszka z malek córeczk Zoj. W 1939 roku, ju jako wikariusz, osiad w Klecku na duej. 

Miasteczko rozbrzmiewao wielonarodowociowym gwarem. Zgodnie yli w nim Biaorusini, Polacy, ydzi, byy dwie uliczki tatarskie, tu za granicami miasteczka swoje tabory rozbili Romowie. Niebawem weszli Sowieci. W Rakowie zamczyli na mier tecia. Zastukali te na plebani w Klecku.
- Waszu Cerkow nado razobrat’ - domagali si stanowczo. Cerkiew udao si obroni, ale nie udao si zapaci caej ogromnej kontrybucji naoonej na parafi. Za to o. Konstanty trafi po raz pierwszy do sowieckiego aresztu i wizienia w Niewieu. Po szeciu dniach przesucha córka Zoja nie poznaa ojca. Wróci cay zakrwawiony, posiniaczony, zbity... 

W 1941 roku do Klecka weszli Niemcy, zajli poow plebanii. Zaprowadzili swój porzdek. W miasteczku rozpoczy si masowe egzekucje ydów i Cyganów, na rynku przed cerkwi stany dwie szubienice. Nie baczc na niebezpieczestwo o. Konstanty pomaga ydom, chrzci, na prob rodziców, romskie dzieci... 

Przeciwnikiem bezbonego ateizmu i faszyzmu pozosta na zawsze. Zblia si czerwiec 1944 roku, nadciga front. Niemcy zmusili go do ewakuacji na zachód. Spakowa dobytek na trzy fury, rozmieci na nich rodzin, sam z darochranitielnic na szyi siad na rower. Po kilku dniach pod nieustannym ostrzaem dotarli pod Brze, a póniej do Biaowiey. Gdy tylko przeszed front, batiuszka ruszy do Bielska. Zacz uczy religii, aktywnie pomaga przy remoncie Preczystieskiej cerkwi.
- Byem jego uczniem w 1944 roku - wspomina Jan Kondratiuk. - Traktowa nas jak ojciec. Dba take o nasze zdrowie. Stawa przed klas z konewk tranu i dawa po yce kademu z nas. Jego smak czuj do dzi.
Z inicjatywy o. Konstantego rozpoczto po wojnie odprawianie liturgii dla dzieci i modziey, w bocznym otarzu Michajowskiej cerkwi.
- Zbieralimy si w szkole i parami szlimy do cerkwi na sub - dodaje pan Jan. - Kto mia buty to w butach, poowa na boso.
Powoli odradzao si ycie cerkiewne, odradzao w bólach. Podczas wojny Biaostocczyzna kilkakrotnie zmieniaa przynaleno jurysdykcyjn. Niektóre parafie opowiaday si za zwierzchnictwem arcybiskupa miskiego i biaoruskiego Bazylego , a wic moskiewskiego patriarchatu, inne wadyki Tymoteusza i Polskiego Autokefalicznego Kocioa Prawosawnego. Chaos i dezorientacja byy powszechne. 

19 lutego 1946 r. na spotkaniu ze starost powiatu 25 bielskich duchownych zdecydowao si zerwa czno z "pozakrajow Wadz Duchown" i uzna jurysdykcj metropolity Dionizego oraz biskupa Tymoteusza. By wród nich o. Konstanty Bajko. 

Nadszed 16 marca. Koo poudnia batiuszka zakoczy lekcje religii w Technikum Rolniczym, pieszy si do liceum im. Kociuszki. Tu przy kadce podeszo do niego dwóch mczyzn. Kazali i z nimi.
- Dzisiaj ju religii nie bdzie - tylko tyle zdy powiedzie przechodzcej uczennicy, Wierze Gawryluk. Towarzyszcy mu mczyni si wepchnli go do stojcej po drugiej stronie rzeki czarnej taksówki. Szofer mia na sobie sowiecki mundur. 

Wiadomo o porwaniu batiuszki obiega byskawicznie cae miasto. Na próno matuszka arysa wydeptywaa wszystkie cieki - batiuszka przepad jak kamie w wod. 

A jego przewieziono do Grodna, póniej Miska. Przez pó roku katowao go NKWD. Oficjalnie oskaryo o wspóprac z Niemcami podczas pobytu w Klecku. Na próno o. Konstanty zaprzecza, wyjania. 26 listopada 1946 roku zapad wyrok: pitnacie lat katorgi, z pozbawieniem praw na pi lat, z konfiskat mienia. 

Pocig dugo wióz skazanych do Workuty. Na miejscu rozciga si kraj wiecznej zmarzliny. Ziemia skuta lodem do gbokoci omiu metrów. A tu nieogrzewane baraki, workowate ubranie, drewniane buty, onuce i worek na twarz z wycitymi na oczy otworami... 

Cika bya praca w kopalni, po 14 - 16 godzin, bez dnia wolnego. O kpieli nie byo nawet co marzy. Raz w tygodniu winiowie dostawali kubeek ze rodkiem dezynfekcyjnym. Dwa kubki pochlopki , 100 g chleba - obozowa norma. We wrztku pyway gdzieniegdzie zgnie kartofle, chleb by z trocin. Gdy i jego zabrako, musiaa wystarczy gar owsa do ucia. Ludzie z wycieczenia padali. 

O. Bajko przeszed zawa. W obozowym szpitalu zorientowano si, e ma za sob medyczne wyksztacenie. Skierowano na obozowy kurs felczerski. Kocowy egzamin zda w 1948 roku - zosta obozowym chirurgiem. A e zna dobrze acin, zaproponowano mu poprowadzenie 11-miesicznego szkolenia felczerów z tego przedmiotu. 

Odtd prac mia lejsz. Leczy winiów, przeprowadza pogadanki.  Mia nieograniczony dostp do papieru, czasami take obozowej biblioteki. Zachoway si zapiski z kursów, konspekty prelekcji. Podobnie jak wasnorcznie przepisany poemat obozowego poety, czy wasnorcznie przepisany podrcznik do jzyka angielskiego dla pocztkujcych.
- W rodowisku, w którym nie ma nic staego, ani pewnoci co do jutra, zajcia, jakiekolwiek by one nie byy, odgrywaj ogromn rol - pisa w swoich obozowych zapiskach. 

Po mierci Stalina nasta troch lepszy czas dla winiów. Poprawiy si nieco warunki, pojawia si niewielka zapata za prac, mona byo nawet wychodzi za granice obozu, miasta. Tylko o powrocie do domu wci mona byo tylko marzy. Tu w Bielsku rodzina dugi czas nie miaa adnych wieci. Pierwszy gryps nadszed dopiero po trzech latach. O. Konstanty skierowa go do Rostowa nad Donem, gdzie mieszkaa siostra teciowej, Nadieda. Bya to niedua karteczka, nieco wiksza ni wizytówka. Na jednej stronie batiuszka narysowa renifera, jurt i polarn zorz, na drugiej pozdrawia z nadchodzc Pasch, w dole za dopisa: Ja ywu zdie, sredi takoj prekrasnoj prirody... 

Po 1954 roku listy zaczy dociera i do obozu. Od rodziny, od przyjació. Oto jak podtrzymywa go na duchu o. Michai Sieuba z Azowa: Jak wasze zdrowie, samopoczucie? Przecie i na waszej pónocy wiosna zblia si i soce, jednakowo askawe dla caego wiata, i wasz zmarznit ziemi i wasze chore serca, powinno chocia troch ogrza! Wytrzymajcie jeszcze troch i nadejdzie jeszcze jedna «wiosna», kiedy otrzymacie prawo powrotu do swych bliskich i przyjació, zawsze gotowych was przyj. Przecie powróci ju wadyka Simon . I jemu byo nieatwo w jego wieku, ale wiara i nadzieja powinny zawsze ludziom towarzyszy. 

Ta wiosna nadesza w 1956 roku. "Sdy rehabilitacyjne", "Tysice winiów wracaj z agrów" donosia polska prasa. Córka Zoja, ju studentka SGGW, wyruszya po ojca do Rostowa. Podja kroki w ambasadzie, dowiedziaa si, e zostanie zwolniony. Cierpliwie wic czekaa. W oznaczony dzie zjawia si na peronie, ju na godzin przed przyjazdem pocigu. Z olbrzymim bukietem kwiatów. Gdy pocig si zatrzyma, odnalaza wagon i przedzia... 

Ale powrót do Polski wci nie by taki prosty. Zoja musiaa wróci wczeniej - chciaa zdy na przeoony na wrzesie egzamin. O. Konstanty przyby do Terespola dopiero w poowie padziernika. W punkcie repatriacyjnym w Biaej Podlaskiej batiuszka otrzyma dokument rehabilitacyjny. Sd Woroszyowa uaskawi go, aresztowanie i wyrok uznajc za wojskow pomyk. W agrach batiuszka straci 90 proc. zdrowia i dziesi lat ycia. Jako rekompensat otrzyma tysic z i miesiczny pobyt w sanatorium. 

Na niewiele si zdao leczenie. Do peni si nie powróci ju nigdy. By moe nikt tak gboko nie rozumie caej tragedii rozki z rodzin i wszystkich trudnoci zwizanych z upragnionym spotkaniem jak ja - pisa w licie do krewnych. 

W lutym 1957 roku zacz uczy religii w szeciu bielskich szkoach. Poetka Nadzieja Artymowicz bya jego uczennic przez trzy lata. - By zawsze doskonale przygotowany do lekcji, plan zaj pisa na tablicy, to on, chyba jako pierwszy, wprowadzi wiadectwa z religii - wspomina. 

O. Konstanty postanowi przywróci te naboestwa dla dzieci i modziey w bocznym otarzu Michajowskiej cerkwi. W 1960 roku religia zostaa wyprowadzona ze szkó. By to wielki cios dla o. Bajko. Po wieczorze kold pisa do rodziny w Rostowie: "Widzc wyniki mojej pracy odczuwam moraln satysfakcj z tego, e nie na próno yj. Czsto odczuwam bóle serca, które ju mnie nie strasz, na rodzinnej ziemi i mier nie jest straszna". 

Jeszcze kilka lat przebywa w Bielsku - uczy religii przy parafii Zmartwychwstania, na prob chorego proboszcza o. Leoncjusza Aleksiuka przej jego obowizki, ale ju dwa lata póniej na propozycj wadyki Bazylego, swego modszego kolegi z seminarium w Wilnie, wyruszy do Wrocawia. Pomaga praktycznie od zera organizowa ycie cerkiewne, odbudowywa sobór w. Barbary. Suy wród emków osiem lat, nauczy si ich jzyka. Póniej przysza parafia w Stargardzie - by tam przez 13 lat - i obowizki dziekana szczeciskiego. 

Pobyt w agrach coraz silniej dawa o sobie zna. O. Konstanty zacz traci pami, nie wiedzia co si z nim dzieje. W 1984 r., gdzie w lutym, trafi do szpitala w Bielsku. Mia oddzieln sal, dobr opiek. Zmar 12 padziernika 1984 r. Zgodnie ze swoj wol zosta pochowany w Biaowiey. Na pogrzeb przyjecha wadyka Jeremiasz , jedenastu duchownych. 

Kilka lat póniej na domu opieki w. Stefana w Cieplicach pojawia si tablica: "Dom jest wyrazem wdzicznoci ks. mitratowi Konstantemu Bajko za Jego ofiarn prac w Cerkwi Chrystusowej. Jest wyrazem hodu zoonego Jego wytrwaoci w mczestwie za wiar. Za wiar w Boga by on torturowany, poniany i wiziony w stalinowskich obozach koncentracyjnych i wizieniach. Nawet tam nie ustawa w penieniu suby kapaskiej".

referatu Doroteusza Fionika , montau Ewy Trochimiuk
wysuchaa Aa Matreczyk 

Artyku ukaza si w numerze 02/ 2005 Przegldu Prawosawnego
Aa Matreczyk