65 lat temu wydarzył się cud, który uratował mieszkańców wsi Rożkowka w Puszczy Białowieskiej.
Rożkowka– mała wieś położona w kamienieckim rejonie, ukryta w lesie w samym sercu puszczańskiej głuszy. Miejscowość jest jednak znana dla wielu osób z powodu wydarzenia z czasów II wojny światowej i pilnie strzeżonej ikony, która znajduje się w miejscowej cerkwi. By pokłonić się ikonie wyrzeźbionej w grubej desce przez niemieckiego artystę, do rożkowskiej świątyni podążają pielgrzymi z całej ziemi brzeskiej.
Wyrok
Wieś przywitała mnie przenikającym do szpiku kości jesiennym wiatrem. Przy wjeździe do miejscowości znajduje się cmentarz, a tuż nieopodal pomnik poświęcony radzieckim żołnierzom. W tle, za przerzedzonymi koronami klonów i dębów majaczy sylwetka pomalowanej na niebiesko cerkwi…
Cała Rożkowka to w sumie dwie ulice. Wzdłuż głównej drogi biegnie solidna brukowana ulica, która pojawiła się tutaj jeszcze „za Polski”. Wioska liczy sobie około 200 lat. Niektóre z domów, które się zachowały do naszych czasów, zostały wybudowane jeszcze na początku ubiegłego wieku. A tak zwana „kurna chata” z kominem w ścianie stoi tutaj już od 1837 roku!
Do wojny we wsi żyło ponad 500 mieszkańców, a Rożkowka była siedzibą rady wiejskiej. Teraz w dmitrowiczowskim urzędzie stanu cywilnego, przy pozycji Rożkowka widnieje liczba 83….
Dookoła- las. Nic więc dziwnego, że podczas wojny wieś nieustannie pomagała partyzantom. Za to też niemieccy okupanci wydali na jej mieszkańców wyrok śmierci. Poprzez rozstrzelanie.
– 65 lat już minęło, a ja wszystko pamiętam tak jakby to było wczoraj– Nina Fisiuk, jedna ze starszych mieszkanek Rożkowki, zaprasza mnie do domu, siada na krzesełku przy oknie ukrytkiem wycierając chustką łzy.- Miałam wtedy 21 lat, a mój syn Sieroża miał dopiero 8 miesięcy. Wstałam rano, nakarmiłam go. Słyszę- huk za oknem, jadą samochody. Ubrałam się i pobiegłam do rodziców. Ale ojca już nie było. Mama powiedziała tylko: „Ojciec poszedł kopać nam grób.”
Niemcy obeszli wszystkie domy. Na fury załadowali torby z rzeczami, które wydały im się cenne. Młodzież do 25 lat okupanci wywieźli do Białowieży. Pośród nich była i Nina Fisiuk. Jej ośmiomiesięcznego syna razem z innymi dziećmi powieziono do Dmitrowicz. Pozostałych mieszkańców- starców i kobiety zebrano tuż za wioskę, gdzie mężczyzn zmuszono do wykopania ogromnego dołu. Niemiec przeczytał wyrok…
– Mama opowiadała, że ludzie stali wokół jamy na kolanach i modlili się. I wtedy miał miejsce cud: wyrok anulowano– kontynuuje Nina Grigorjewna. O tym co się wydarzyło, dowiedziała się dopiero po powrocie z Białowieży- Chcieli nas wywieźć do Niemiec, a tutaj nagle mówią „Wracajcie do domu”. Oddali mi mojego Sierożkę, wszystkim rodzicom zwrócili ich dzieci.
Ocalenie
Różnie można traktować opowieści mieszkańców Rożkowki, ale chyba nikt nie będzie podważał faktu, że cudem uniknęli rozstrzelania.
Irina Pawluczuk– główny bibliograf działu krajoznawczego brzeskiej biblioteki obwodowej, od dawna zbiera materiały na temat Rożkowki. Dzięki batiuszce Antoniemu Zbudzkiemu, który od 1946 do 1961 był proboszczem parafii w Rożkowce, Irinie udało się porozmawiać z ludźmi, którzy wierzą, iż byli świadkami cudu. „28 września 1942 roku, wizerunek Matki Bożej w niebieskim odzieniu, z Dzieciątkiem na ręku, pojawił się niemieckiemu oficerowi, który właśnie przelatywał samolotem nad Rożkowką. Matka Boża wskazała mu ręką dół nad którym klęczeli mieszkańcy wsi czekający na śmierć. I on, wstrząśnięty widzeniem, wylądował by porozmawiać z oprawcami. Jak się później okazało, wyprosił on u egzekutorów 2 godziny, by móc przywieźć za ten czas z Białowieży rozkaz anulujący wyrok. Samolot pokazał się ponownie na horyzoncie parę minut przed południem, prawie dokładnie w momencie gdy upływały wybłagane 2 godziny. Wrócił z decyzją o amnestii! Oficer sam opowiadał ludziom, że to ani nie on ani nie dowództwo nie zlitowało się nad mieszkańcami Rożkowki, lecz sama Królowa Niebios.”
W książce „Pamięć” kamienieckiego rejonu także zapisano wspomnienia naocznych świadków. O tym strasznym i jednocześnie zadziwiającym dniu opowiada Maria Protasiewicz. „Zaczęliśmy czynić znak krzyża, szeptać modlitwy, wyobrażać siebie na dole zbiorowej mogiły…Nagle, nieoczekiwanie wylądował samolot, by za parę minut znów wystartować i odlecieć. Oprawcy co jakiś czas zerkali na zegarek…Wtem, ze strony puszczy znów podniósł się hałas. Z samolotu wyszedł ten sam oficer wymachując kartką. W jego obecności, jeden z żołnierzy przetłumaczył nowy rozkaz. „Tym razem was nie rozstrzelamy, ale wiedzcie- dół jest już wykopany, jeśli dalej będziecie pomagać partyzantom to będziecie w nim leżeć. Dzieci wam zwrócimy.”
„Mężczyźni wybudowali cerkiew. Poinformowali o tym oficera z Białowieży. I on przyjechał, wziął udział w nabożeństwie…Wydaje się nam, że to Matka Boża tak wpłynęła na niemieckiego oficera”.
Do zimy 1943 roku w leśniczówce przewiezionej z wioski Biała urządzono cerkiew i wyświęcono ją w cześć Matki Bożej Kazańskiej. Od tej pory, na honorowym miejscu, obok ikony Matki Bożej Kazańskiej, spoczywa ikona, którą wszyscy nazywają ikoną Matki Bożej Rożkowskiej. Dwa tygodnie po odwołanej egzekucji, przywiózł ją do wsi ów niemiecki oficer, któremu objawiła się Bogurodzica. Opowiedział on księdzu, że wizerunek Matki Bożej wyrzeźbił w drewnie żołnierz-artysta, który goił swoje rany w szpitalu w Białowieży. Na dole ikony wyraźnie widoczna jest data- „28.9.1942”. Ikony ani razu nie wyniesiono ze świątyni, nigdy jej też i nie odnawiano, a mimo to jaśnieje ona kolorami, jakby to wczoraj namalował ją wierzący w cud rzemieślnik.
Nina Fisiuk bardzo dobrze pamięta 1961 rok, gdy władze chciały zburzyć cerkiew, a ikonę wywieźć do Dmitrowicz. „Ludzie całymi nocami siedzieli w świątyni nie pozwalając przysłanej ekipie na jej zburzenie. Obroniliśmy naszą Wybawczynię. I nawet modlić się nam pozwolili, chociaż nie można było wtedy odprawiać nabożeństw…”
Pamięć
Długo się bali opowiadać rożkowianie o swoim cudownym ocaleniu. Kto uwierzy? Gdy nadszedł wreszcie ten czas, że można żyć bez strachu w duszy i nie bać się kary za wiarę, wielu z ocalonych jest już w bardzo podeszłym wieku, a niektórzy odeszli. Oni pamiętali o tym oficerze, ale nikt nie miał sił by go odszukać.
– Moja ciocia Nina Zbudzka twierdziła, że był to major Mikołaj Neiman, że był on potomkiem rosyjskich emigrantów. W połowie lat 90-tych ubiegłego wieku przyjeżdżał on do Rożkowki. Potem kontakt się urwał. A imienia artysty, który wyrzeźbił ikonę, nikt nie pamięta- Irina Pawluczuk żałuje, że tak późno zajęła się tym tematem.
28 września to dla mieszkańców Rożkowki święty dzień. Każdego roku po nabożeństwie wszyscy procesją udają się do krzyża za wioską. Zrobiony w 1943 roku przez Aleksego Fisiuka– męża Niny Grigoriewny– krzyż stoi w tym samym miejscu, w którym miało zginąć 57 rodzin zamieszkujących Rożkowkę. „Ten krzyż postawiono na pamiątkę ocalenia od niechybnej śmierci wszystkich mieszkańców wsi Rożkowki, 1942 rok, 28 września”- głosi dobrze zachowany napis na tabliczce przytwierdzonej do metalowej podpórki.
Nie ma już we wsi tych, którzy 65 lat temu modlili się klęcząc nad strasznym dołem. Teraz na to miejsce chodzą ich dzieci i wnuki. Pośród nich jest i Olga Sajewicz, która urodziła się 28 września 1942 roku. Jej ciężarna matka także stała na kolanach na skraju wyrytej mogiły….
Podsumowanie
W sierpniu 1941 roku w związku z działalnością partyzantów, hitlerowcy starli z powierzchni ziemi 4 wsie na terenie rejonu kamienieckiego. W lipcu 1942 roku zostało zamordowanych 395 mieszkańców Wołczyna. W maju 1943 roku faszyści spalili wieś Laski razem z jej 220 mieszkańcami. W 619 kwartale parku narodowego „Puszcza Białowieska”, znajduje się mogiła w której spoczywa 7000 rozstrzelanych mieszkańców kamienieckiego, prużańskiego rejonów oraz przygranicznych polskich miejscowości.
O. Aleksy Łogaszew, proboszcz parafii w Rożkowce i parafii Podwyższenia Krzyża Pańskiego we wsi Omeljaniec:
– O tym, co się wydarzyło w 1942 roku opowiadali mi parafianie. Dobrze, że ludzie ocaleli. Ikona, która znajduje się w naszej świątyni nie jest wykonana zgodnie z kanonami prawosławnej cerkwi. Mam nadzieję, że w przyszłym roku na jej podstawie zostanie wykonana kanoniczna ikona Matki Bożej Rożkowskiej.
Artykuł „Знак против беды” ukazał się 10 listopada w gazecie Советская Белоруссия №212 (22867)
http://www.sb.by/article.php?articleID=61987
http://www.bp21.org.by/ru/art/a071110.html
Tłum. Michał Korch
Tytuł od redakcji www.bialowieza.cerkiew.pl