Pielgrzymka to niezwykła podróż, pozwalająca głębiej odczuć wiarę, odkryć na nowo samego siebie. Ludzie pielgrzymują od niepamiętnych czasów. Poszukują w ten sposób Bożej pomocy w trudnych chwilach , szukają miejsc świętych, gdzie mogliby zapomnieć o troskach życia codziennego i poświęcić się modlitwie do Boga.
Również i my- prawosławni uczniowie Technikum Leśnego w Białowieży zapragnęliśmy odbyć właśnie taką duchową podróż, zorganizowaną przez proboszcza parafii prawosławnej pw. św. Mikołaja – ks. Sergiusza Korcha. Celem naszej pielgrzymki było Wilno, a dokładniej klasztor Św. Ducha, który sie tam znajduje. Wyruszyliśmy w piątek 28-go marca bieżącego roku. Droga zdawała się być niemiłosiernie długa, ale pieśni religijne, które śpiewaliśmy podczas jazdy, sprawiły, iż minęła ona niezwykle szybko. Chwila odpoczynku w Druskiennikach i znów ruszamy. Tym razem naszym celem jest już Wilno i znajdujący si ę w nim męski monastyr, gdzie znajdują się moszczy trzech męczenników litewskich: Eustachego ,Jana i Antoniusza. Po dotarciu do celu i krótkim odpoczynku udaliśmy sie do przepięknej przyklasztornej cerkwi na wieczernię. Nabożeństwo prowadzone przez Archimandrytę Jermogiena na długi czas pozostanie w naszej pamięci. Ogrom świątyni, i jej wspaniały ołtarz i przepięknie śpiewający chor wzruszyły niejednego z nas. Po nabożeństwie udaliśmy sie na kolację. Przed przystąpieniem do posiłku zmówiliśmy modlitwę „Otcze Nasz” ,a nasz batiuszka pobłogosławił postne ,ale niezwykle smaczne potrawy. Tak zakończył sie pierwszy dzień pielgrzymki.
Nazajutrz po śniadaniu mieliśmy chwilę czasu na zwiedzanie starówki, gdzie znajduje sie wiele wspaniałych cerkwi o bogatej, choć niezwykle burzliwej historii. Podczas wieczornego nabożeństwa znaczna część naszej grupy przystąpiła do świętego sakramentu spowiedzi. Właśnie wtedy uświadomiliśmy sobie jak jesteśmy „mali” w porównaniu z mieszkającymi tam mnichami, nie mówiąc już o naszym Zbawicielu Jezusie Chrystusie. Wydawało się nawet, że mądrość braci zakonnych nie zna granic. W końcu to oni są bliżej Boga niż my- prości grzesznicy. Po służbie wszyscy udaliśmy się na spoczynek i z niecierpliwością oczekiwaliśmy na „swiatoje pryczasite”. Sakrament ten przyjęliśmy następnego dnia, po czym ruszyliśmy w drogę powrotną. Również wtedy chwile umilały nam pieśni. Ostatnim punktem naszej pielgrzymki był zamek w Trokach położony na wyspie zewsząd otoczonej fosą.
Nigdy nie zapomnimy tej wspaniałej podróży. Z cała pewnością pielgrzymka ta dała nam wiele do myślenia. Uświadomiła nam, jak wielka jest moc Boga. Wyjechaliśmy stamtąd bogatsi duchowo, natchnieni wola Bożą.